niedziela, 5 lipca 2015

I - Podsumowanie

1.07.1976
Maddie

Zaczynał się gorący lipiec, a wraz z nim zaczynały się wakacje. Następny rok mieliśmy spędzić w liceum.
Mówię my, dlatego że nie jestem sama. Mam moją ukochaną bliźniaczkę, Alice i ja od początku trzymamy się razem, jak to bliźniaki mają w zwyczaju. Zwykle dogadujemy się w każdej sprawie, choć nie raz zdarzają nam się małe sprzeczki. Ale jak już się pokłócimy, to po którtkim czasie i tak się przepraszamy. Takie już jesteśmy. Szalone, zbuntowane, zabawne. Rożnie o nas mówią, ale staramy się tym nie przejmować i po psostu jesteśmy sobą.

Dziś postanowiłyśmy ukraść auto Joan.
Może nie było to dość rozważne, ale czego nie robi się dla odrobiny zabawy? Może brzmieć to idiotycznie, ale to właśnie lubimy. Lubimy bawić się w Joan.
Czemu? Nie wiem, chyba po prostu jest dla nas takim wzorem do naśladowania, już od najmłodszych lat. Albo takie są córki policjantów. Przede wszystkim to był mój pomysł. Mama zawsze żartuje, że prześcigamy się w głupotach.
Księżyc tego lata był bardzo wyjątkowy. Taki inny, dlatego tą noc najlepiej spędzić w aucie na wzgórzach. Co prawda nie mamy jeszcze uprawnień do prowadzenia auta, ale tata i nasi koledzy nas uczyli. Dlatego dajemy sobie jakoś radę. A papiery, mamy lewe. Żeby nie było jakichś wykroczeń. Inaczej tata by się wściekł, kiedy by się dowiedział. A wtedy maślane oczka nic by nie pomogły.
- Maddie podasz mi kanapkę? - Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Alice.
-Tak, jasne - podałam jej nieco zgniecioną bułkę z serem i sałatą. Takie lubiła najbardiej.
- Co ty taka niemrawa? - Popatrzyła na mnie badawczo.
- Nic, po prostu myślę o tym, czy ojciec się skapnie. Albo Joan.
- Nie no coś ty! Przecież my jesteśmy na "biwaku". - Zaśmiała się układając palce w tak zwany cudzysłów manualny.
- No tak, a w sumie Joan też nie ma!
-No właśnie. Więc nie trzęś gaciami.
-Taa... - Spojrzałam przed siebie i zaczęlam wpatrywać się w ksieżyc, przypominając sobie wszystkie cudowne chwile z Frankiem. Frank to jest mój najlepszy przyjaciel. A raczej nim był, bo został w San Jose.
- Ej widzę, że coś cię gryzie. Mnie nie powiesz..? - Puknęła mnie w ramię i spojrzała  w oczy.-  Nie gadaj, że znowu myślisz o nim?
- Skąd wiedziałaś?
- Siostry nie oszukasz. - zaśmiała się.
-A tym bardziej bliźniaczki - dokończyłam i również prychnęłam śmiechem. -Ciekawe co u niego słychać. - głośno westchnęłam. Cholernie za nim tęskniłam. 
- A co ty się tak o niego martwisz? Przecież jest dużym chłopcem i sobie poradzi.
- Wiem, że masz rację, ale pamiętasz nas razem...
- Oczywiśice tego nie da się nie pamiętać. - ziewnęła i zaraz odpłyneła w świat morfeusza. Ja po chwili również.

***
Alice

Kiedy przeprowadziłyśmy się do Los Angeles, nasze życie przewróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Każdy wie, jak to jest zaczynac od zera. Właśnie my byłyśmy na tej drodze. Żadnych znajomości, nowa szkoła. Chyba dzięki temu zżyłyśmy się ze sobą jeszcze bardziej. Joan jako najsilniejszy charakter, osoba twardo stąpająca po ziemi od razu znalazła nowe dziewczyny chętne do założenia zespołu. Pamiętam z jaką fascynacją opowiadała nam o Sandy - perkusistce ich zespołu The Runaways. Wróciła wtedy do domu w swojej pierwszej prawdziwej ramonesce, którą kupiła za własne, ciężko zarobione pieniądze podczas pierwszych wakacji w Los Angeles. Już pierwszego dnia przyczepiła do niej masę agrafek.
Niedługo potem przedstawiła nas drobnej  blondynce poznanej w klubie. Jej imię to Cherie. Została wokalistką formującego się powoli zespołu.
Tak jak ja była jedną z bliźniaczek i też była fanką Davida Bowiego! Ba, nawet miała fryzurę stylizowaną na niego! Razem z Maddie szybko ją polubiłyśmy.
Później poznałyśmy również Litę - gitarzystkę prowadzącą oraz Jackie - basistkę.
Z czasem stałyśmy się bliskimi przyjaciółkami zespołu. Byłyśmy zapraszane na większość
prób i znałyśmy na pamięć każdą nową piosenkę. Mnie najbardziej do gustu przypadła 'California Paradise', a siostrze 'Queens of Noise'. Tak bardzo chciałyśmy być na ich miejscu. Dziewczyny widząc to pozwalały nam czasem uczestniczyć w próbie. Wtedy Cherie odstępowała mi mikrofonu, a Joan przekazywała Madd swoją ukochaną gitarę. Niezbyt podobało się to Kimowi - szalonemu kolesiowi o dziwnym wyglądzie, który pełnił rolę kogoś na wzór menadżera. Dla niego liczyła się głównie kasa. Wkurzało nas to, jak je traktował. Uwarzał, że nie poradziły by sobie nigdy bez niego, że to on je stworzył i bez niego były by nikim. I za to powinny być mu wdzięczne 'do końca swojego nędznego życia'.
Tak czy inaczej The Runaways odniosło sukces. Już po pierwszym występie w Whisky a Go Go zrobiło się o nich głośno. Jaskrawe ulotki krzyczały wręcz do ludzi, a oni ich słuchali i z zaciekawieniem przychodzili na koncerty. Powoli stawały się pionierkami damskiego rocka w L.A. Ich znakami rozpoznawczymi była sceniczna charyzma i dawka mocnej, kopiącej tyłki muzyki.

Jak wspominałam już wcześniej, chciałyśmy być jak one, więc na ich wzór stworzyłyśmy własny zespół. Co prawda nie byłyśmy tak popularne, ale na tyle dobre, by kilka razy w miesiącu pogrywać w mniejszych klubach na Sunset. Zwykle grałyśmy kilka legendarnych kawałków z repertuaru The Who, The Doors czy Sex Pistols. Dorzucałyśmy też coś z piosenek The Runaways oraz kilka z naszych nielicznych utworów. Póki co nasza kapela nie ma jeszcze nazwy, jest to kwestia do przedyskutowania.

A jeśli chodzi o naszą rodzinę, wszystko było po staremu. Tylko mama piekliła się czasem o to, że musi na nowo budować swą pozycję w okolicy. Tata nie narzekał, nowe miejsce pracy bardzo mu odpowiadało. Nie muszę chyba wspominać, że nasza trójka : Maddie, Joan i ja byłyśmy zachwycone.
W prawdzie nasz dom nie był tak wspaniały jak ten dawny. Nie był bardzo duży, wręcz mały, nie był otoczony z każdej strony angielskim ogrodem. Nawet nie celtyckim... w sumie nie było żadnego ogrodu. Ale widok na wzgórza hollywoodu i bliskie położenie od plaż wynagradzały wszystko. Okolica i cała sytuacja zdawała się po prostu idealna. Wszyscy wiedzieliśmy, że znajdowaliśmy się  w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie...

sobota, 13 czerwca 2015

Prolog

Rok 1973

~*~

,, Dziś ostatni dzień w San Jose. Mama nawet znalazła już kupca na nasz stary dom na przedmieściach, co nie było trudne. Było wielu chętnych, bo kto nie chciałby mieszkać w tak spokojnej i cichej okolicy jak ta, w domu z dużym ogrodem w stylu angielskim? 
Nasza trójka wolała jednak ciasne mieszkanie w samym sercu wielkiego miasta  oddalonego o 340 mil na południe. Stąpać po chodniku, na którym stał Jim Morrison - sama ta myśl napawa mnie niewyobrażalnym entuzjazmem!
Rodzicom, a szczególnie mamie ciężko było się rozstać z wygodnickim żciem i samym miejscem, bowiem w tych chaszczach zapisało się wiele naszych wspomnień.
Szef ojca to bezwzględny, siwawy facet po pięćdziesiątce. Przeniósł go na służbę do Los Angeles bez zbędnych konsultacji 'dla szybkości i sprawności kalifornijskiej policji'.
Rozpoczyna się nowy rozdział życia, obfitujący w nowe przeżycia i doświadczenia."


Zatrzasnęłam elegancki pamiętnik w twardej okładce, oklejonej naklejkami z gazety i wyszłam na taras, by sprawdzić jak ma się pakowanie naszych manatków. Na dole obok czarnego rodzinnego samochodu stał rząd walizek, które jakimś cudem miały zmieścić się do niezbyt dużego bagażnika. 
- No nareszcie. Rusz ten swój zacny tyłek, młoda, bo zaraz ci go skopię jak się nie pospieszysz! 
- JOAN! 
- No co? Ile można czekać?! - Z tej perspektywy taka mała, podskakująca ze złości Joan, wyglądała bardzo zabawnie. 
- Dziewczynki - teraz mama odezwała się spokojnym, miękkim głosem - szybciej zbierajcie rzeczy, bo zaraz ruszamy. 
Wróciłam do środka. Widząc Maddie śpiącą słodko na naszym wspólnym łóżku, bez chwili namysłu ściągnęłam kołdrę, zupełnie przypadkiem zwalając ją na  twarde, drewniane panele.
- Nosz cholera! - Po pokoju rozległ się huk i pisk siostry. - Ty.. - Chwyciła swoją poduszkę i rzuciła się z nią na mnie, wykrzykując coraz to nowsze wyzwiska.
- Co tam się dzieje? - ze schodów dobiegł nas podenerwowany ton głosu ojca. Szybko podniosłyśmy się z ziemi i obgarnęłyśmy pod łóżko wszechobecne pióra. 
- Dobra, może rzeczywiście powinnyśmy już schodzić...
- Czekaj.- zatrzymałam ją. - Chyba nie myślisz, że zostawimy ten dom od tak.
- Co masz na myśli? - zmrużyła oczy. Zbliżyłam się do jej ucha i wyszeptałam swój niecny plan, na co zachichotała co w jej języku oznaczało: "świetny plan". Przystąpiłyśmy do jego realizacji. Trochę dżemu i marihuany, farba, marker, nawet pióra z poduszki stały się przydatne. No i tor usiany pułapkami czekał gotowy na nowego właściciela. Zagrywka bardzo w naszym stylu.  
- Teraz możemy iść. - Puściłam do niej oczko. Wymieniłyśmy się rozrabiackimi uśmieszkami i zjechałyśmy na parter po poręczy schodów. 

- Co wymyśliłyście tym razem? - Spytała Joan, widząc nasze rozbawione twarze. - No dobra, opowiecie mi o wszystkim później. - Dodała obserwując rodziców krzątających się przy drzwiach. 
Usiadłyśmy wygodnie na tylnych siedzeniach samochodu, Joan pomiędzy nami. Jeździmy tak odkąd pamiętam, podobno dlatego, że w dzieciństwie razem bardzo szalałyśmy, przeszkadzając wszystkim. Siostra zawsze nas pilnowała, choć sama też często lubiła wycinać różne numery. 
-  I tak oto opuszczamy San Jose!.. Pomachajcie na pożegnanie tej poczciwej mieścinie.. - Ta, zaczyna się tradycyjna śpiewka taty. 

Zapowiada się cudna podróż do nowego świata.

~*~

Well, I just got into town about an hour ago
Took a look around, see which way the wind blow
Where the little girls in their Hollywood bungalows
Are you a lucky little lady in The City of Light?
Or just another lost angel
City of Night...
(Woah, c'mon!)

L.A. Woman, L.A. Woman
L.A. Woman, Sunday afternoon...
Drive thru your suburbs into your blues 
Into your blues, yeah!
Into your blue-blue Blues, 
Into your blues
(Oh, yeah!) 

I see your hair is burnin' 
Hills are filled with fire 
If they say I never loved you 
You know they are a liar 
Drivin' down your freeways 
Midnight alleys roam 
Cops in cars, the topless bars 
Never saw a woman so alone,
So alone, yeah
So alone, so alone
Motel Money Murder Madness 
Let's change the mood from glad
To sadness 

czwartek, 11 czerwca 2015

Zapraszamy na reklamę!

Szalona i zwariowana Alise  i  pomysłowa jej siostra "bliźniaczka" - Madeline  .
Chcą ogłosić współpracę. Otóż po dłuższym rozmyśleniu, doszły do wniosku, że wiele ich łączy.
I postanowiły stworzyć szaloną opowieść o siostrach Joan Jett, które podbijają Anielskie miasto.
Więc jeśli lubisz:
- zawriowane opowieści 
- szalone pomysły
- okres dojrzewania 
- rock'n'roll
- Gunsów,
- Motleyów
- The Runawyas ,bądź którąś z nich
- nowe zespoły
- bunt przeciwko rodzicom i zmagania nastolatek, opanowanych przez ducha rocka

To dobrze trafiłeś!
Zapraszamy na szaloną opowieść, dwóch siostr.
Kłótnie, wspólne imprezy, solidarność siostrzana, wspólna muzyka, codzienność i wiele innych rzeczy, z którymi dziewczyny będą się zmagać. 
To nie jest kolejna tandetna opowieść, w stylu twórców Hollywood. 
Jest to zwykła, prosta opowieść o słodkich latach 70' - największym rozkwicie rock'n'roll'.
Zapraszamy! 

  "Ha ha ha ha ha
Yo, I'll tell you what I want, what I really, really want
So tell me what you want, what you really, really want
I'll tell you what I want, what I really, really want
So tell me what you want, what you really, really want
I wanna, (ha) I wanna, (ha) I wanna, (ha) I wanna, (ha)
I wanna really, really, really wanna zigazig ah

If you want my future, forget my past
If you wanna get with me, better make it fast
Now don't go wasting my precious time
Get your act together we could be just fine

I'll tell you what I want, what I really, really want
So tell me what you want, what you really, really want
I wanna, (ha) I wanna, (ha) I wanna, (ha) I wanna, (ha)
I wanna really, really, really wanna zigazig ah
If you wanna be my lover, you gotta get with my friends
(Gotta get with my friends)
Make it last forever, friendship never ends
If you wanna be my lover, you have got to give
Taking is too easy, but that's the way it is

Oh, what do you think about that
Now you know how I feel
Say, you can handle my love, are you for real
(Are you for real)
I won't be hasty, I'll give you a try
If you really bug me then I'll say goodbye"

niedziela, 7 czerwca 2015

Bohaterowie

Madeline Larkin:

 Alise Larkin : 

Joan Marie Larkin :

Cherie Currie :

Jackie Fox :

Lita Ford:

Sandy West : 

Frank Ferrana :


"Can't stay at home, can't stay at school
Old folks say, you a poor little fool
Down the street I'm the girl next door
I'm the fox you've been waiting for

Hello Daddy, hello Mom
I'm your ch ch ch ch ch cherry bomb
Hello world I'm your wild girl
I'm your ch ch ch ch ch cherry bomb

Stone age love and strange sounds too
Come on baby let me get to you
Bad nights cause'n teenage blues
Get down ladies you've got nothing to lose

Hello Daddy, hello Mom
I'm your ch ch ch ch ch cherry bomb
Hello world I'm your wild girl
I'm your ch ch ch ch ch cherry bomb

Hey street boy what's your style
Your dead end dreams don't make you smile
I'll give you a something to live for
Have you a, grab you a til your sore

Hello Daddy, hello Mom
I'm your ch ch ch ch ch cherry bomb
Hello world I'm your wild girl
I'm your ch ch ch ch ch cherry bomb"